Finanse za granicą – ani nudno, ani prosto, ani zbyt oczywiście o przyszłości, teraźniejszości i historii.

Amerykanie są zdania, że to co jest dla nich teraźniejszością, dla pozostałych jest „przyszłością”.  Miejscami trudno odmówić im racji – to oni mieli pierwsze komercyjne telefony, elektryczność, kolejową linię transkontynentalną, radio, telewizję, linie lotnicze, Internet, Facebook’a, Google’a i całą resztę. Potem mieli to inni.

Przyjmując powyższą tezę za prawdziwą, można dodać jeszcze jedną, równie prostą – łatwość dzisiejszej komunikacji pozwala szybciej przyglądać się nowościom właśnie co wdzierającym się w Stanach Zjednoczonych (czy innych miejscach).  A to wszystko z kolei pozwala podejrzewać, że amerykańska (czy jakakolwiek inna) teraźniejszość bardzo szybko może już nie być przyszłością innych – po prostu bardzo szybko staje się też i ich teraźniejszością.

Trudno sobie wyobrazić, by świat finansów nie był jednym z tych pól ludzkiej działalności, w której zmiany przychodzą szybko, gdzie nowinki techniczne są zastępowane kolejnymi pomysłami sprawnych inżynierów z Doliny Krzemowej, a regularność tych zmian można nawet nieco ironicznie uznawać za ich cechę stałą.

Finanse to jednak nie tylko nowinki technologiczne. Jeśli przyjąć, że ten nieco zhumanizowany kapitalizm (nazywany czasami „trzecią drogą”, jak chociażby robił to Tony Blair), w swej korporacyjnej nowomowie mitologizowany jako „win win situation” (korzystny dla obu stron transakcji), opiera się na systemie zachęt, względnie zakazów, wbudowanych w mniej lub bardziej misternie skonstruowane instytucje prawne, finansowe czy podatkowe, to wówczas nasza teraźniejszość, jak i przyszłość okazują się być równie uzależnione od naszej umiejętności rozumienia tychże instytucji.

Niekoniecznie jest to proste.  Łatwość i prędkość globalnej komunikacji nie stawia właściwie żadnych przeszkód w dotarciu do przynajmniej urywków informacji. Problem, sygnalizowany już nie raz, polega jednak na chaosie informacyjnym panującym nade wszystko w Internecie, pogłębiany przez mnogość języków (choć oczywiście panuje angielski), brak weryfikacji tych informacji (Wikipedia robi co może, ale kto odważy się nie sprawdzić informacji z tego źródła, jeśli chce być uważany za osobę poważną).

Sztuką zatem jest te informacje wyselekcjonować, zestawić i podjąć próbę zbudowania spójnego przekazu, co wydaje się prawdą oczywistą i właściwie nudną w swej prostocie. Całe szczęście, ani oczywistość, ani nuda, ani prostota nie dotyczą zdecydowanej większości instytucji prawnych, finansowych czy podatkowych jakie tworzone są w tym mniej lub bardziej zhumanizowanym świecie wymiany towarów, usług, kapitału i pracy. Powodów jest wiele.

Po pierwsze, panujący kapitalizm (lub jak obecnie jest modnie pisać o wszystkim  „post”-kapitalizm), ma mnóstwo swoich odmian, od tego (z założenia) liberalnego w USA, po coraz bardziej zsocjalizowany w Europie, w swoich wszystkich korporacyjnych, spółdzielczych, syndykatowych, fiskalnych, etatycznych, postkomunistycznych, postagralnych odmianach. Nawet próby ujednolicania oznaczają nieskończoną różnorodność (weźmy na przykład systemy podatku VAT w państwach członkowskich Unii Europejskiej).  Podobnie, wprowadzanie znanej gdzie indziej instytucji prawnej przynosi różne rezultaty (na przykład los polskich spółdzielni w porównaniu z ich popularnością w Niemczech). Obok mnogości systemów, mamy także mnogość podmiotów biorących udział w tych systemach:  państwa, regiony, stany, landy, gminy, przedsiębiorcy (osoby fizyczne), spółki publiczne, spółki prywatne, fundusze, fundacje, trusty, inwestorzy, aniołowie biznesu, konsumenci, grupy kapitałowe, pracownicy, organizacje międzynarodowe, organizacje pozarządowe, kościoły, partie polityczne, stowarzyszenia, a wszyscy oni raz działający w pojedynkę, raz zrzeszeni, raz odcięci od systemu, raz powiązani siecią portali społecznościowych lub komunikujący się smsami. A jakby tego było mało, spory które w tym świecie naturalnie powstają, osądzane są przez organy, sądy, arbitraże w oparciu o różne praktyki, różne systemy, na dodatek przesiąknięte mniejszą czy większą korupcją, inercją lub kulturą, włączając w to poziom etyki zawodowej.

Innymi słowy, nikomu nie jest łatwo. I jak widać, nie tylko dlatego, że wiele z instytucji jest oparta na intelektualnie zaawansowanych modelach (choć wiele z nich nie).

Celem fzg.pl jest te instytucje zebrać i wyjaśnić. Dzięki ich historii. Dzięki zrozumieniu celów, dla jakich są powoływane. Dzięki uzmysłowieniu sobie, jakie bolączki życia gospodarczego czy społecznego takie instytucje uśmierzały. Dzięki próbie przyjrzenia się kulturze kraju, w których powstały. Dzięki spojrzeniu, gdzie już one zostały wprowadzone i jak sobie radzą.

Zespół autorek i autorów fzg.pl będzie zamieszczał zatem swoje obserwacje dotyczące teraźniejszości (tej amerykańskiej i naszej), przyglądając się pilnie historii, ale także podejmie próby oceny przyszłości.  Wszystkie te obserwacje dotyczyć będą instytucji prawnych, podatkowych i finansowych, które kształtują obraz gospodarczy, a szczególnie finansowy w całym świecie. Stąd nazwa naszego serwisu „Finanse za granicą”, w skrócie fzg.pl.

Na co to się może przydać? Wierzymy, że wszystkim zainteresowanym w odpowiedź na pytanie, jak przyszłość jednych staje się teraźniejszością innych. Do tych innych należy także polski rynek finansów – ciągle jeszcze uczący się, jak robi się to gdzie indziej.  Wierzymy, że łatwiej jest znać swoją przyszłość, poznając teraźniejszość innych. I niekoniecznie, by ją kopiować.

W 1848 r. w Stanach wzięto pierwszy ślub przez telegraf – uznano go za ważny, powołując się na to, że inne umowy zawarte „na odległość” także uznawane są za ważne. W Polsce ślub nadal można wziąć jedynie osobiście, nawet nie jest możliwe zawarcie związku małżeńskiego przez pełnomocnika.  No cóż, może polskie rozwiązania są nieco staroświeckie, ale do dziś nie wiadomo czy panna młoda z Bostonu i pan młody z Nowego Jorku, którzy wtedy telegrafowali, w ogóle się znali i czy to byli oni – ich imiona i nazwiska, a także sakramentalne „tak” było nadane kodem Morse’a.

Agnieszka Rzepecka
Szefowa komisji ekspertów fzg.pl

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


5 − cztery =