Jak w szwajcarskim banku, czyli w kilku słowach o tajemnicy bankowej w Szwajcarii

Powiedzenie „jak w szwajcarskim banku” powstało nie bez przyczyny. Szwajcarska bankowość przez wiele lat była bowiem dobrze postrzegana w świecie finansowym, przede wszystkim dzięki rzetelności, solidności i jakości obsługi klientów oraz zapewnianiu im dyskrecji, czyli ścisłemu przestrzeganiu tajemnicy bankowej. Ostatnie wydarzenia podważyły jednak tę stabilność. Zaczęły pojawiać się głosy, że szwajcarskie banki pomagają nieuczciwym przedsiębiorcom unikać płacenia podatków, a wręcz, że są pralnią brudnych pieniędzy. Jaka jest więc przyszłość tajemnicy bankowej w Szwajcarii?

Szwajcarska tajemnica bankowa ma długoletnią historię. Początkowo banki, przestrzegając jej, opierały się na prawie zwyczajowym. Pierwsze zapisy o tajemnicy bankowej w szwajcarskim ustawodawstwie bankowym pojawiły się w 1934 r., w celu ochrony majątków niemieckich i żydowskich klientów przed szpiegami nazistowskich Niemiec.
Do dzisiaj instytucja tajemnicy bankowej uregulowana jest w art. 47 Ustawy Federalnej regulującej funkcjonowanie banków, przyjętej 8 listopada 1934 r. i zmodyfikowanej tylko dwa  razy tj. w 1971 r. i w 2005 r.

Istotą tajemnicy bankowej było to, że żaden organ czy pracownik banku nie mógł ujawniać informacji dotyczących klientów banku. Za ujawnienie informacji o koncie i jego właścicielu groziły poważne sankcje cywilne i karne – od straty posady, nałożenia kary pieniężnej, po pozbawienie wolności. Do dzisiaj jest to przestępstwo ścigane z urzędu, nawet w sytuacji, gdy zostało popełnione nieumyślnie.

W swojej istocie tajemnica bankowa ma służyć temu, aby klient czuł się bezpiecznie, a poufne informacje na temat jego osoby i zgromadzonych środków pieniężnych nie wyciekały do osób trzecich. Nie  powstała więc w celu obchodzenia prawa poprzez utajnianie środków pieniężnych i unikanie płacenia podatków, ale aby ochronić poufne dane klienta.
W rzeczywistości tajemnicą bankową objęte są wszelkie informacje dotyczące relacji pomiędzy klientem a bankiem. Są to informacje na temat rachunku bankowego, dokonanych i zamierzonych operacjach oraz dane na temat osoby właściciela rachunku. Tylko klient może zwolnić bank z zachowania tajemnicy bankowej dotyczącej jego osoby. Od tej zasady w prawie szwajcarskim jest wyjątek; bank zwolniony jest z zachowania tajemnicy bankowej w przypadku, kiedy toczy się postępowanie karne m.in. w związku z korupcją czy praniem brudnych pieniędzy.

W wyniku głośniej sprawy UBS przeciwko stanowi Floryda toczącej się w 2009 r., jeden z największych banków Szwajcarii został zobligowany do zapłaty 780 milionów dolarów grzywny i przekazania władzom USA nazwisk prawie 4500 klientów, którzy ukrywali w nim swoje majątki przed amerykańskim fiskusem. Media w tamtym czasie wręcz oszalały, głośno podkreślając, że Szwajcaria to miejsce ukrywania się oszustów podatkowych, pojawiały się krzyczące nagłówki gazet: „Czy Szwajcaria podda się pod naciskiem USA?”, „Szwajcaria przegrywa walkę o swoją neutralność i niezależność”, „Koniec tajemnicy bankowej”. Przerażeni klienci chcieli uciekać ze swoim majątkiem do innych państw. Wszystkie oczy w tamtym okresie skierowane były bowiem na banki szwajcarskie, które zostały postawione w mało komfortowej sytuacji, czekając na to, co zadecyduje szwajcarski rząd.

Wtedy prezydent Szwajcarii, Eveline Widmer – Schlumpf, powiedziała:
Jesteśmy przekonani, że zachowanie prywatności jest doskonałą rzeczą dla naszych klientów, ale uznajemy także uzasadnione prawo państw do nakładania podatków na własnych obywateli”.
Podkreśliła w ten sposób fakt, że szwajcarska tajemnica bankowa to nie instytucja umożliwiająca ukrycie przestępców podatkowych. Zakazane jest używanie tajemnicy bankowej do ukrywania przestępstw, a gdy przeciwko klientowi banku toczy się postępowanie o pranie brudnych pieniędzy, korupcję czy oszustwa podatkowe, bank ma obowiązek przekazać jego dane organom ścigania i zagranicznym władzom skarbowym.

Niewątpliwie jest to precedens w historii szwajcarskiej tajemnicy bankowej. Owszem, tego typu afery miały również miejsce we wcześniejszych latach, ale nigdy na tak dużą skalę. Na przykład w 2008 r. pracownik szwajcarskiego banku, Julius Baer, przekazał dane o klientach banku Julianowi Assange, założycielowi Wikileaks, gdzie wspólnie opublikowali wszystkie skradzione dane o klientach banku i ich rachunkach bankowych.
W tym samym roku, pracownik działu IT banku z grupy HSBC wykradł dane klientów i przekazał je francuskim służbom specjalnym, które dalej przekazały informacje do innych państw.
W związku z II Wojną Światową i holocaustem żądano od Szwajcarów danych o właścicielach kont bankowych, a obecny kryzys gospodarczy na świecie wymusza na rządach państw poszukiwanie nowych środków opłacania podatków przez obywateli uciekających ze swoimi majątkami do Szwajcarii.

Jak widać z powyższego, kwestia szwajcarskiej tajemnicy bankowej co jakiś czas jest podnoszona na arenie międzynarodowej. Natomiast szwajcarskie banki, godząc się na ujawnianie danych części swoich klientów udowadniają, że nie mają nic do ukrycia. Dlatego można stwierdzić, że dla Szwajcarii to, iż zdarzyła się sprawa UBS przeciwko stanowi Floryda, było dobrym punktem zwrotnym. W 2013 r. Szwajcaria decydując się podpisać porozumienie podatkowe z amerykańskimi władzami, na podstawie którego ma ujawnić dane klientów, którzy unikają płacenia podatków w Stanach Zjednoczonych, pokazała światu, że nie bierze udziału w ukrywaniu oszustów podatkowych.
Wprawdzie pojawiły się w związku z tym głosy, że nastąpił koniec tajemnicy bankowej w Szwajcarii, ale nie jest to prawda. Tajemnica bankowa istnieje nadal,  tylko że w zmienionym kształcie. Bank wciąż jest zobligowany do nieujawniania informacji na temat klientów i rachunków bankowych, poza przypadkami enumeratywnie wymienionymi w ustawodawstwie szwajcarskim oraz w zawartym porozumieniu.

Oczywiście, jak długo będzie istniała tajemnica bankowa, tak długo będziemy się zastanawiać, gdzie kończy się granica poszanowania tajemnicy bankowej, a gdzie zaczyna się prawo do ochrony prywatności i ochrony danych osobowych. Nie należy także zapominać o tym, że istnieje czynnik ludzki, który w przypadku gromadzenia dużej ilości informacji jest zawsze najsłabszym ogniwem. Dlatego nie można zagwarantować, że nie powtórzy się w jakimś banku sytuacja z 2009 r., kiedy wyciekły dane klientów. Ale przed tym nie zabezpieczą nas żadne prawne regulacje.

 

Tagi: , , ,