Hakerzy, kryptowaluty, Davos i Japonia

Informacja o kradzieży 10. najważniejszej krypto waluty NEM w Japonii jest o tyle ważna, iż dotyczy kwoty 480 milionów USD.  Co więcej, kradzież dotyczy giełdy w Japonii, gdzie od kwietnia ubiegłego roku dopuszczono możliwość obrotu giełdowego dla krypto walut.  A na to wszystko, kradzież ta dzieje się na przypieczętowanie szczytu w Davos, podczas którego jednym z wiodących tematów były zagrożenia związane z kryptowalutami.

Na początku o działaniach doraźnych – Coincheck, bo tak nazywa się giełda, na której doszło do kradzieży, już zdążyło oświadczyć, że 260 tysięcy graczy, którzy stracili swoje inwestycje, otrzyma zwrot wartości skradzionej waluty.  Ma to wynieść ok. 400 milionów dolarów i ma być wypłacone z rezerw gotówkowych Coincheck.  Dla porównania, Apple na swoich rachunkach ma rezerwy gotówkowe w wysokości 260 miliardów USD lub też budowa PGE Stadionu Narodowego pochłonęła ok. 2 miliardów PLN, co tylko trochę przewyższa wartość wykradzionych NEM.

Ponadto, zgodnie z treścią oświadczenia, hakerzy mieli ułatwione zadanie, gdyż inwestycje w NEM znajdowały się w tak zwanym „hot wallet”, a nie, jak powinno było być, w „cold wallet”.  Różnica zasadza się na tym, iż hot wallet działa online i pozwala na dokonywanie szybkiego obrotu (handlu) kryptowalutą, podczas gdy cold wallet, przez fakt, iż działa offline, jest wolniejszy (wymaga podłączenia do internetu przed transakcją, przeprowadzenia działań zabezpieczających), ale za to bezpieczniejszy.  Przyczyna, dla której inwestycje 260 tysięcy graczy znajdowały się w hot wallet, wystawione na relatywnie łatwy łup hakerów, był taki, iż Coincheck, jak sam przyznaje, miał kłopoty techniczne oraz brak wystarczającej liczby specjalistów, by inwestycje te umieścić w bezpiecznym cold wallet!!!

Jakby tego było mało, wszystko to dzieje się w Japonii, kraju, gdzie od ponad 20 lat panuje stagnacja na rynkach inwestycyjnych, gdzie brakuje interesujących inwestycji o stopie zwrotu zapewniającej satysfakcję inwestorów.  Stąd pojawienie się kryptowalut, na dodatek dopuszczonych do obrotu publicznego, okazało się atrakcyjnym aktywem, na który pokusiło się wiele osób.  Jak oceniają specjaliści, około jedna trzecia transakcji na bitcoinach jest denominowana w jenach.

Po czwarte, umieszczając całość tej historii w jeszcze szerszym kontekście, to właśnie Davos 2018 stało się miejscem dyskusji o zagrożeniach wynikających z istnienia i obrotu kryptowalutami.  Przywódcy świata zwrócili uwagę na możliwość używania coraz większej wartości kryptowalut do działań przestępczych, w tym do tworzenia szarej strefy bankowej.  Obawy te są o tyle istotne, iż kopanie, obrót, płacenie kryptowalutami dzieje się całkowicie poza kontrolą banków centralnych czy nadzoru finansowego.  Oznacza to, iż w konsekwencji tworzy się zupełnie niezależny system finansowania i płatniczy, który, słusznie czy niesłusznie, pozostaje poza regulacją państw (czy innej władzy).  A tego jeszcze nie było.

autor:
Agnieszka Rzepecka, CEO Grupy OPUS

Tagi: