finanse za granicą

Zawsze jest dobry czas na sukcesję międzypokoleniową

W Polsce zjawisko sukcesji międzypokoleniowej ma stosunkowo krótką historię, a właściwie można stwierdzić, że problem ten dopiero się pojawia i z biegiem lat będzie systematycznie narastać. Wynika to z prostej przyczyny – większość polskich przedsiębiorstw powstała po demokratycznych przemianach roku 1989, dlatego też historia wielu rodzinnych firm w kraju liczy sobie około 20-25 lat. Założyciele tych przedsiębiorstw zbliżają się obecnie do wieku, w którym koniecznym staje się przemyślenie, w jaki sposób powierzyć swój dorobek w ręce następców. Błędnym wydaje się przekonanie, że wyrażenie swojej woli w postaci testamentu, bądź też powierzenie swojego dziedzictwa ustawowym regułom dziedziczenia w wystarczający sposób zabezpiecza interesy nasze i naszych sukcesorów. Dlatego też tak niezwykle istotne są działania mające na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa w kwestii sukcesji międzypokoleniowej, która odgrywać będzie w naszym kraju coraz większą rolę. W krajach zachodnich zrozumienie tej materii, oparte na praktyce funkcjonowania w warunkach gospodarki wolnorynkowej przez kilkaset lat, jest bardzo silne. Przedsiębiorstwa przekazywane z pokolenia na pokolenie nie są w tamtejszych warunkach niczym niezwykłym. Jako przykład może posłużyć chociażby producent samochodów sportowych Porsche, czy francuski wytwórca opon Michelin. Funkcjonowanie tych firm w obecnej formie byłoby jednak niemożliwe, gdyby nie skrupulatnie zaplanowana strategia sukcesji międzypokoleniowej, z powodzeniem stosowana do dziś. Jak mogłyby potoczyć się losy tych, jak i wszystkich innych rodzinnych przedsiębiorstw, gdyby nie racjonalne planowanie sukcesji? Za przykład niech posłuży przypadek z naszego krajowego podwórka. czytaj dalej

Trudna scheda po Robercie Maxwellu

Niewiele było w historii biznesu bardziej kontrowersyjnych postaci niż Robert Maxwell. Z jednej strony jego biografia to klasyczny przykład historii „od pucybuta do milionera”. Z drugiej jego podejście do własności jest co najmniej etycznie wątpliwe. Wystarczy wspomnieć, że na zarzut defraudacji funduszu emerytalnego pracowników jego imperium medialnego odpowiedział, że skoro to jego przedsiębiorstwo, to również środki z tego funduszu należą do niego. czytaj dalej

Co Richard Nixon zrobił dla światowej polityki compliance?

W dzisiejszych czasach – pełnych norm i uregulowań – polityka compliance oraz kodeksy etyki obowiązujące w różnych organizacjach nabierają coraz większego znaczenia. Czym tak naprawdę jest compliance i skąd w ogóle wzięła się ta idea? Cóż, naturalnym odruchem dla mnie kiedy czegoś nie rozumiem jest sięgnięcie po słownik lub encyklopedię, które mają sporą szansę rozwiać moje wątpliwości. I tak, kierując się pierwszym z brzegu (ale jednak wiarygodnym) słownikiem angielsko-polskim, można stwierdzić, że compliance oznacza zgodność, uległość, przestrzeganie (zasad). Jak się okazuje, taka prosta definicja słownikowa w zupełności wystarcza, żeby prawidłowo wykreować sobie obraz tego czym jest compliance w organizacji, a mianowicie zbiorem zasad i procedur oraz polityką ich przestrzegania w celu zminimalizowania wszelkich możliwych sytuacji, w których narażalibyśmy firmę na ryzyko prawne czy finansowe, a więc jest to nic innego jak właśnie zgodność z pewnymi określonymi zasadami  i ich przestrzeganie. czytaj dalej

IP Holding polski, a zagraniczny- jedna struktura, różne korzyści

Jednym z częściej stosowanych, szczególnie przez międzynarodowe koncerny, sposobów optymalizacji działalności gospodarczej jest tworzenie IP Holdingów. Pod tą enigmatyczną nazwą kryje się specjalny rodzaj spółki holdingowej, czyli takiej, której głównym celem nie jest prowadzenie działalności operacyjnej (aktywnej sprzedaży towarów i usług), ale zarządzanie i kontrola określonymi aktywami, zazwyczaj kluczowymi dla danej działalności gospodarczej lub grupy kapitałowej. I tak występują holdingi nieruchomościowe, udziałowe oraz IP Holdingi, czyli oparte na prawach własności intelektualnej (IP – ang. intellectual property). czytaj dalej

Spółka komandytowo-akcyjna. Historia rozpoczęta we Francji?

O powstaniu spółki komandytowo-akcyjnej (SKA), jej kształtowaniu się, można mówić i pisać na kilka sposobów, w zależności od tego, czy przyjmiemy hipotezę, że jej źródło tkwi w spółce komandytowej, czy też, że w spółce akcyjnej. Pogląd najczęściej przyjmowany w literaturze przedmiotowej wskazuje, że spółka komandytowo- akcyjna rozwijała się równolegle do spółki komandytowej. Co więcej, uważa się, że mają one te same korzenie  oraz, że obie na siebie wpływały.
W tym miejscu należałoby artykuł zakończyć, głównie dlatego, że na tym blogu została już opublikowana historia powstania spółki komandytowej. Myślę jednak, że nie warto tak szybko się poddawać, bo doświadczenie pokazuje, że korzenie mogą być te same, ale los, który kształtuje – odmienny. Zapraszam więc w podróż po dziejach SKA. czytaj dalej

Wygnanie czy wycieczka – o zmianie rezydencji podatkowej osoby fizycznej słów kilka

Rezydencja podatkowa oznacza miejsce (państwo), gdzie dana osoba podlega opodatkowaniu od całości swoich dochodów, łącznik podatkowy z określoną jurysdykcją. W potocznym rozumieniu – państwo, gdzie płaci się podatki. Zmiana rezydencji podatkowej to zatem jeden ze sposobów na płacenie podatków w niższej wysokości. Wydaje się jednak, że możliwość ta wciąż jest słabo zbadana i wzbudza u różnych osób całkowicie przeciwstawne odczucia. Dla jednych bowiem oznacza niemal dożywotnie wygnanie z rodzinnego kraju, a dla drugich jawi się jako przyjemna wycieczka. Jak jest w rzeczywistości? czytaj dalej

Łotwa: jak można wyjść z kryzysu przez obniżenie podatków

  „Polak, Węgier – dwa bratanki” – mówiło się do tej pory. Być może wkrótce to powiedzenie zyska nową postać, a miejsce Węgier zajmie w nim … Łotwa.

Co w naszym kraju wiemy o Łotwie? Gdyby spytać  przeciętnego Polaka, to z pewnością miałby niewiele do powiedzenia na temat tego kraju, ale już polscy przedsiębiorcy zaczynają patrzeć z utęsknieniem w stronę małego bałtyckiego sąsiada. Przyjrzyjmy się dlaczego… czytaj dalej

Jak w szwajcarskim banku, czyli w kilku słowach o tajemnicy bankowej w Szwajcarii

Powiedzenie „jak w szwajcarskim banku” powstało nie bez przyczyny. Szwajcarska bankowość przez wiele lat była bowiem dobrze postrzegana w świecie finansowym, przede wszystkim dzięki rzetelności, solidności i jakości obsługi klientów oraz zapewnianiu im dyskrecji, czyli ścisłemu przestrzeganiu tajemnicy bankowej. Ostatnie wydarzenia podważyły jednak tę stabilność. Zaczęły pojawiać się głosy, że szwajcarskie banki pomagają nieuczciwym przedsiębiorcom unikać płacenia podatków, a wręcz, że są pralnią brudnych pieniędzy. Jaka jest więc przyszłość tajemnicy bankowej w Szwajcarii? czytaj dalej

Znak towarowy – cenny majątek…

Człowiek już od starożytności starał się w rozmaity sposób zabezpieczyć  prawa do wytwarzanych przez siebie produktów. „Znakiem rzemieślnika”  sygnowano towary, które powstawały w starożytnej Grecji, Rzymie, czy Babilonie wskazując w ten sposób, że wyszły spod ręki konkretnego człowieka. Zastosowanie znaku sprawiało, że twórca przestawał być anonimowy i w konsekwencji musiał dbać o jakość swoich wyrobów – znak stał się bowiem gwarantem ich wysokiej  jakości lub wręcz przeciwnie, ostrzegał potencjalnego nabywcę przed niską jakością produktu.

Symptomem wzrastającego znaczenia znaku towarowego są pierwsze regulacje prawne, które pojawiły się już w średniowieczu. Oznaczanie produktu wychodzącego z warsztatu stało się wtedy nie tyle przywilejem, co obowiązkiem majstra, a znaki katalogowano w specjalnych rejestrach przypisując je do nazwiska konkretnego rzemieślnika. Ponieważ w tym okresie produkcja wzrastała, prawo sygnowania towarów przysługiwało nie tylko jemu, ale i czeladnikom pracującym pod jego okiem, a znak towarowy zyskał nowe znaczenie „znaku warsztatowego”. czytaj dalej