The Bitcoin Gilded Age* – Pozłacany wiek bitcoina

*The Gilded Age – powieść Marka Twaina z 1873 roku, opisująca czasy drugiej połowy XIX wieku w USA

Bitcoin, blockchain, technologia rejestrów rozproszonych (DLT – Distributed Ledger Technology) to nowe pojęcia, jakie pojawiają się w rzeczywistości biznesowej, nie tylko w wiadomościach (blokady rachunków bankowych, gdzie wpływały środki z obrotu kryptowalutami, zaproszenie premiera Malty dla wszystkich zainteresowanych do prowadzenia działalności inwestycyjnej w kryptowalutach na Malcie).

Jednocześnie nietrudno spotkać się z nęcącymi doniesieniami o wysokich zwrotach z inwestycji w bitcoiny, nawet już polskie bankomaty pozwalają na wypłatę pieniądza „za bitcoina”.  Polski Minister Finansów informuje o zasadach opodatkowania zysków z obrotu kryptowalutami (niezbyt zresztą korzystnych dla inwestorów, no może z wyjątkiem planowanego zwolnienia z podatku od czynności cywilnoprawnych, ale tylko na okres przejściowy, do 30.06.2019 r.)

Jakby tego było mało, obok skrótu DLT, pojawia się ICO (Initial Coin Offering), łudząco podobny do IPO (Initial Public Offering), nieco bardziej znanego, głównie jako angielskie określenie „wejścia spółki na giełdę”, zjawisko niezwykle popularne w Polsce w pierwszej dekadzie XXI wieku (od tego czasu GPW zamarła, a spółki chętniej opuszczały giełdę, niż tam szukały finansowania).

Dla tych, którzy będą chcieli sięgnąć głębiej, do rozgryzienia pozostaną takie pojęcia jak utility token oraz security token, a potem jeszcze kolejne.

Kogo to może tak naprawdę interesować?  Z pewnością krąg tych osób nie jest tak hermetyczny, jak może się wydawać.  Po pierwsze, przy niskich stopach oprocentowania, przy oczywistym wysokim ryzyku związanym z możliwością osiągnięcia wyższych stop zwrotu (w pamięci pozostaje nadal historia GetBack), przy zwalniającym rynku nieruchomości (mieszkania pod wynajem), właściwie trudno znaleźć coś, w co można zainwestować.  Tak więc dla każdej właściwie osoby, która chciałaby uzyskać wysokie zwroty z inwestycji, czyli dla każdego potencjalnego inwestora, kryptowaluty czy inne instrumenty generowane w blockchain mogą się okazać interesujące.  Dobrym przykładem jest Japonia, gdzie panująca od 20 lat stagnacja właściwie zmusiła rząd japoński do szybkiej regulacji prawnej obrotu kryptowalutami, by japońscy inwestorzy (mali i średni przede wszystkim) w ogóle mieli w co inwestować (link).

Kolejna grupa podmiotów, to ci wszyscy, którzy poszukują finansowania.  Znane jest już dość powszechnie pojęcie crowd funding, czyli poszukiwanie finansowania (na ogół na niewielkie kwoty) poprzez media społecznościowe (co pozwala dotrzeć do dużej grupy osób).   Natomiast emisja instrumentów finansowych skonstruowanych w blockchain (w tym mieszczą się kryptowaluty, a także security tokens) może być także sposobem pozyskania finansowania również od dużych inwestorów.  Warunkiem jest tutaj jednak regulacja prawna takich instrumentów finansowych, zwłaszcza, gdyby dopuszczalny był ich obrót publiczny.

Wreszcie, coraz częściej obrót gospodarczy pozwala na wymianę dóbr i świadczeń poprzez vouchery, karty lojalnościowe, tokeny, monety, kupony.  Stąd już niedaleka droga do utility token, czyli wirtualnego przelicznika, za który w danej firmie, aplikacji (medium społecznościowym), można nabyć pewne usługi czy nawet dobra.  Można to przyrównać do żetonów  w kasynie, które pozwalają dokonywać zakładów, ale tyle w ramach danego kasyna (istniejącego czy to w rzeczywistości, czy tylko wirtualnego).  Taki sposób wymiany dóbr i świadczeń staje się coraz bardziej popularny, co oznacza że, właściwie już każdy może natknąć się na tego typu rozwiązania, a w szczególności utility token.

Co z tego wszystkiego wynika?  Sytuacja wydaje się być zbliżona do złotej ery amerykańskiego biznesu, to jest okresu pomiędzy końcem wojny secesyjnej (1865 r.) a przełomem XIX/XX wieku.  To wtedy pojawiły się nowoczesne spółki akcyjne, to wtedy pojawił się powszechny obrót akcjami na giełdzie, to wtedy pojawili się wielcy gracze (m. in. John Rockefeller, Andrew  Carnegie, J.P. Morgan), a wraz z nimi spekulacje, monopole i wszelkie inne praktyki, które były tak agresywne, że w końcu stało się niemożliwym działanie bez regulacji prawnych i nadzoru finansowego, a także nowych zasad opodatkowania (podatek dochodowy został ostatecznie wprowadzony w 1913 r.)

Dzisiejsze czasy wykazują wiele podobieństw do tamtych złotych czasów amerykańskiej historii.  Nowe technologie typu blockchain, kryptowaluty, poszukiwanie inwestorów, poszukiwanie inwestycji, nagłe wzrosty i nagłe spadki (jak kurs bitcoina), brak dostatecznych narzędzi prawnych, podatkowych, problem z rozróżnieniem działań spekulacyjnych, czy wręcz przestępczych od tych bezpieczniejszych, konieczność nowej definicji udziału państw w regulacji i nadzorze gospodarki (czy państwa powinny kontrolować kryptowaluty, tak jak kontrolują swoje waluty narodowe), wszystko to sprawia że czasy mamy ciekawe.  Brakuje nam jeszcze Marka Twaina, który by te czasy dla literatury (mediów społecznościowych?) i potomnych (robotów?) opisał.   Na razie jest wśród nas ktoś, kto znany jest jako *Satoshi Nakamoto…

*Satoshi Nakamoto – osoba lub grupa osób, którym przypisuje się stworzenie bitcoina

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


sześć − 1 =